Jak się pracuje w Biuro Plus w trakcie walki z rakiem 😊

Mija tydzień od naszej Konferencji Biuro Plus, a wspomnienia emocji jakich mi dostarczyliście nadal powodują wzruszenie. Wielu z Was wiedziało o moim raku, ale byli tez tacy którzy nie mieli o tym pojęcia. Miło było słyszeć, że znacznie lepiej mi w krótkich włosach i dobrze że ścięłam.😊… ale prawdy dlaczego takie mam dowiedzieli się wszyscy podczas wieczornej gali. Chwilę wcześniej dowiedziałam się tylko od Przewodniczącego RN, że poprosi mnie podczas przemówienia do siebie i wspomni o mojej pracy podczas choroby. Prosiłam żeby tego nie robił, bo samo wspomnienie już mnie wzruszyło… Krzysiek, który siedział obok mnie, zdążył mi tylko powiedzieć, ze mam patrzeć na niego to się nie rozpłaczę.. Włodek, powiedziałeś o mojej pracy podczas wlewów chemii i wszyscy zaczęli wstawać i bić brawo. Patrzyłam na tego Krzysia tak jak mi kazał.. ale tak się rozryczałam.

bp1a

bp4

bp3

Standing ovation jakiego nigdy nie miałam. Za coś, co dla mnie było sprawą naturalną. Za pracę podczas choroby, leczenia. Pracę która była i jest dla mnie pewną terapią. Taką, że nie mam czasu myśleć o tym co mi dolega…😊

Bardzo, bardzo dziękuję wszystkim tam obecnym !!!! Dziękuje również za piękny bukiet. 😊

W wywiadzie dla Papierniczego Świata mówiłam, że tak naprawdę z jakimi ludźmi pracuję zobaczyłam wtedy, kiedy zachorowałam. Na co dzień gonitwa, rozmowy o biznesie, plany, kontrakty… – skupieni na robocie. Wtedy na chwilę to ucichło. Stałam się dla tych ludzi ważniejsza niż biznes. Pamiętam dobrze, co mi wtedy powiedzieliście. Sens tych słów dotarł do mnie później, jak otrząsnęłam się z pierwszych informacji od lekarza. Powiedzieliście mi, że będziecie zawsze ze mną, że mam się o nic nie martwić i ruszyć do walki. Usłyszeć coś takiego od pracodawcy ? Ułożyliście wszystko tak żebym mogła pracować, wszyscy, szefowie i współpracownicy. Nie chciałam iść na długie roczne zwolnienie. Obowiązki służbowe powodowały, że nie skupiałam się tylko na chorobie.

Nie było dnia, żebym nie miała styczności z pracą. Samo leczenie, wizyty w szpitalu, operacja – wszystko było idealnie poukładane. Kończyliśmy katalog Biuro Plus 2017/2018 i zaraz miałam operację. Dochodziłam po operacji do siebie i finalizowaliśmy Konferencję w Czeladzi. W szpitalu zawsze miałam ze sobą komputer. Często pisałam do Was maile i rozmawiałam z Wami przez telefon podczas wlewów. Omawialiśmy biznes a ja byłam podłączona do chemii. Raz rozmawiałam z klientem który nie miał pojęcia gdzie jestem. Leciała mi wtedy biała chemia, przy której straciłam oddech. Musiałam szybko finalizować rozmowę bo zaczynałam się dusić. 😊 Teraz, codziennie czekając na swoją kolej na radio, wyciągam komputer i pracuję. Wyglądam wtedy jak przedstawiciel medyczny. 😊 Czasami mój dzień pracy wygląda tak, wpadam do biura, po godzinie wychodzę na badania, wracam do biura na 2h i dalej jadę na radio. Jeśli opowiadałam Wam kiedyś jakieś głupoty, to przez leki 😊 Pamiętam, jak miałam zakładany port, wróciłam na salę dziwnie wesoła, po ogłupiających lekach. Przeprowadziłam wtedy dwie rozmowy, po których później próbowałam sobie przypomnieć o czym. 😊

W sam dzień operacji również trochę pracowałam. W tym dniu w dużej mierze maile i sms jakie czytałam to były słowa wsparcia od Was. Zrobiliście wtedy znowu coś niesamowitego i wiem czyja to sprawka. 😊 Wiedzieliście, że jadę na salę operacyjną o godzinie 12. Były opóźnienia i zabrali mnie dopiero przed 13. Chwile przed 12 zaczęły się te wiadomości. Przeczytałam wszystkie, dokładnie, a było tego bardzo dużo. Jechałam na operację z wielkim uśmiechem (trochę już też działał „głupi jasiu” 😊) i świadomością, że oprócz rodziny która w tym momencie myśli o mnie, mam też wielkie wsparcie od ludzi z którymi pracuję. Nie odpisywałam nikomu że mam opóźnienia i to był mój błąd. Spowodowało to, że według Was za długo się już nie odzywałam i zaczęliście się naprawdę martwić. Jak oprzytomniałam zobaczyłam wiadomości, że mam się odezwać, ze wszyscy czekają, dlaczego tak długo. Wiecie co ? Miałam przez to wrażenie, że na czas mojej operacji Ci wszyscy ludzie odłożyli pracę i myśleli cały czas o mnie. 😊 Niesamowite. Napisałam wtedy, mało jeszcze świadoma do 3 osób związanych z pracą, do Ryszarda, Włodka i Agaty. wiedząc że przekażą dalej.

Jak zachorowałam wiele osób z branży chciało mi pomóc. Proponowaliście mi konsultacje i leczenie w Bydgoszczy, Krakowie, w Warszawie.. Pisaliście, dzwoniliście, zaskakiwaliście często. Często dzwoniliście i dzwonicie nie po to, żeby porozmawiać o pracy, tylko z troski o mnie. Było i jest to bardzo miłe.

Podczas chemii był bieg sztafetowy, drużynowy, w którym jako Biuro Plus biegamy od początku, od pięciu lat. W każdym biegu brałam udział. W tym również chciałam, ale byłam gotowa zrezygnować. Nie chciałam zaniżać wyniku drużyny, bo raczej truchtałam niż biegałam. Wtedy usłyszałam, że nie liczy się dla Was wynik tylko zespół i wspólna zabawa. Do tego, w obawie że przy tej temperaturze i w takim tłumie coś może mi się stać, został mi zaproponowany opiekun. Włodku, specjalnie wydelegowałeś dla mnie na ten bieg Daniela, najlepszego biegacza z Biuro Plus Kraków. Dziękuję, czułam się przy nim bardzo bezpiecznie. Daniel był bardzo troskliwy, aż czasami za bardzo, bo mnie spowalniał. Do tego na mecie pierwsze co to chciał mnie zaprowadzić do medyków, tylko nie było takiej potrzeby. 😊 Podczas tego biegu ubawiłam się bardzo, stworzyliście niesamowity klimat, cała drużyna. 😊

Od tego biegu powstała też pewna pomoc dla mnie, nazywana sztafetą. Osoby, które są w nią wtajemniczone, wiedzą dokładnie o co chodzi i jakim jest to dla mnie ogromnym wsparciem. Brak mi słów..

Ci, z którymi na co dzień jestem w biurze.. Wiele obowiązków zrzucałam na Was. Mój czas pracy ograniczył się przez leczenie i złe samopoczucie, ale nigdy nie marudziliście na mnie. Inaczej, zawsze mi pomagaliście i wspieraliście. Zawsze dbaliście i dbacie o mnie. Prezesie, tak troskliwego szefa to chyba nikt nie ma. Wiesz dobrze o czym mowa.😊 Agata i Marta, zawsze pomocne. Dziewczyny, zdjęcie które wysłałyście mi w walentynki z ogromnym sercem, ma honorowe miejsce w mojej galerii 😊

Honorowe miejsce ma również zdjęcie z Pandą, Shrekiem i Kurczakiem. To również ludzie z branży, od których otrzymałam ogromne wsparcie i cel, żeby pozbyć się raka. Wiecie już teraz dlaczego mam kapcie z Pandą ? Pisałam już o tym tutaj.

Dzisiaj, pisząc to, mogę w pełni potwierdzić, iż dzięki tej chorobie zobaczyłam z jakimi naprawdę ludźmi pracuję. Mam drugiego tatę (bardzo troskliwego zwanego Papa Włodzimierz), nadopiekuńczego Prezesa oraz Agatę, która zawsze ma dla mnie czas i cierpliwość. Do tego wspaniałe dziewczyny, wielu przyjaciół (Tomek, Karol, Darek) i wiele osób mi życzliwych.

Tak sobie myślę, że w sumie to możecie mi zazdrościć. Nie każdy ma szczęście pracować z takimi ludźmi 😊

Pamiętajcie też o jednym. Podczas choroby nie warto rezygnować z pracy i obowiązków służbowych. Mnie praca bardzo pomagała i pomaga. Człowiek nie zostaje tylko z myślą o leczeniu. Oprócz codziennych obowiązków rodzinnych, pozostają jeszcze obowiązki służbowe, które w moim przypadku skutecznie odwracały myśli nad użalaniem się nad sobą.

Często osoby które były ze mną na chemii dziwiły się, że nie chce zwolnienia chorobowego. lekarze również. Tak naprawdę na L4 byłam krótko po każdym czerwonym wlewie. Na białej pracowałam normalnie. Po operacji przyszła do mnie asystentka lekarza po dane do L4 z informacją że będę mieć wystawione jeszcze na 4 tygodnie. Powiedziałam jej, że chce 2, nie dłużej. Wtedy wpadł lekarz i drogą negocjacji skończyło się na 3 😊

bp5bp2

bp

Sprawdź również

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *