Nadal nie opuszcza mnie mój życiowy optymizm…

Nadal nie opuszcza mnie mój życiowy optymizm… i nadal staram się nie marudzić i nie narzekać..
…ale liczyłam na to że będzie lepiej, że wrócą mi siły, że już wszystko będzie dobrze… że szpital będę odwiedzać raz na 3 miesiące..

Pod koniec lutego zaczął mnie dziwnie boleć brzuch po prawej stronie, do tego strasznie mi puchł, jakbym połknęła piłkę. Byłam też osłabiona i wiecznie zmęczona. Poczekałam kilka dni, nic nie przechodziło, więc poinformowałam o tym moją Onkolog. Kazała przyjechać jak najszybciej. Zaraz USG i badania krwi. Podczas badania cały czas pytałam operatora czy jest wszystko OK, jak się nie odzywał bałam się że coś znalazł… USG czyste, nic nie ma. Chyba było słychać jak kamień spadł mi z serca. Badania krwi też w porządku. Tylko dlaczego boli i puchnie? Dostałam zestaw leków. Bólu już prawie nie mam, ale brzuch nadal jest WIELKI. Leki mam brać przez miesiąc, jak nie przejdzie tomograf brzucha lub pet. Dalsze zalecenia na najbliższy czas: kardiolog, ginekolog, laryngolog i usunięcie dziwnego pieprzyka

Nie jestem panikarą… ale lęk przed przerzutem czy wznową choroby chyba cały czas będzie tkwił w mojej głowie. Obawy te dotyczą większości ludzi po raku złośliwym. Spokojniejsza jestem wiedząc, że mam dobrą opiekę mojej Onkolog, która reaguje natychmiast i mnie pilnuje.

ZDJĘCIE ZROBIONE PO 2H CZEKANIA W KOLEJCE DO CHIRURGA ONKOLOGA STĄD TAKA MINA

dav

Sprawdź również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *