Podsumowanie roku z rakiem.. 😊

Dzisiaj mija dokładnie rok kiedy wyczułam guzy w piersi…

Kończy się dla mnie też rok pełen wrażeń Rok kalendarzowy ale i rok mojego leczenia.

Tak bardzo chciałam, żeby wszystko co związane z leczeniem i profilaktyką, zamknąć właśnie w tym roku. Udało się Wszystko ułożyło się tak jak chciałam, a nawet lepiej Jak obudziłam się po ostatniej operacji, popłakałam się. Popłakałam się ze szczęścia. Koniec Posprzątane

Ostatnia operacja była dla mnie najgorsza. Chyba już byłam zmęczona tym wszystkim. Organizm nadal słaby i obolały. Może też podświadomie wiedziałam, że to ostatni etap i oczekuję końca Może już dosyć miałam łóżka szpitalnego Znowu było miło, poznałam fajne dziewczyny, ale bardzo chciałam być już w domu.

Jaki był ten rok Trochę mnie zniszczył fizycznie, ale bardzo wzmocnił psychicznie. Styczeń diagnoza, chemia czerwona, port, chemia biała, zjazd przez nerki, uczulenie na chemię, pierwsza operacja, radioterapia, druga operacja, trzecia operacja… Tak wyglądało to w dużym skrócie. Widziałam jak z dnia na dzień zmienia się moje ciało. Od skrajności w skrajność. Chudnę, tyję, puchnę, jestem blada, za chwile czerwona i spocona. Mam długie włosy, krótkie, jestem łysa, kilka tygodni i już odrastają. Mam moc, za chwilę nie jestem w stanie ruszyć się z łózka. Mdłości, wymioty, wstręt do jedzenia, później ogromny apetyt. Jaki wyglądał ten rok emocjonalnie Od euforii, poprzez radość, smutek do rozpaczy… Pełen dobrych i złych emocji. Nowych znajomości i starych dobrych ludzi. Zrobiłam też to, na co nigdy nie miałam czasu i odwagi. Skoczyłam ze spadochronu, weszłam w trakcie chemii na Rysy… musiałam się spieszyć, bo nigdy nic nie wiadomo..

Z perspektywy czasu ten rok były udany Miałam jedno zadanie, które wykonałam w 100%. Jestem z siebie dumna Pokonałam raka i zrobiłam całą profilaktykę z BRCA1.

Wszystkie szwy ściągnięte. Zostały mi tylko blizny. Tylko Mniejsze, średnia i największa. Boli jeszcze to wszystko i dokucza, ale z dnia na dzień jest lepiej. I znowu zniknęły mi rzęsy. Tak działa na mnie narkoza. Koniec z tabletkami, kroplówkami, zastrzykami. Z końcem roku koniec wszystkiego. W styczniu nie mam żadnych badań, żadnych lekarzy, mam wolne Pierwszy taki miesiąc od roku W lutym już pierwsze badania kontrolne, a w listopadzie zaczynam rekonstrukcję.

Patrzysz teraz na mnie i wszystko w sumie jest Ok. Na swoim miejscu. No prawie Ale w głowie… boje się cholernie. Nie chce żeby wrócił, nigdy więcej.

Jestem jedną z wielu pacjentów onkologicznych. Mój rak, w porównaniu do innych, nie był wcale taki zły. Dane mi było poznać wszystkie etapy leczenia dotyczący nowotworu piersi. Wszyscy pacjenci onkologiczni są odważni i silni przechodząc całą tę drogę, często znacznie gorszą niż moja. Wiecie dobrze, że cały czas o Was myślę i wkrótce razem będziemy świętować, także Wasze zwycięstwo. Włącz uśmiech i proszę walcz, do końca Nas po raku łączy taka niewidzialna nić porozumienia.

 

do posumowania roku

Sprawdź również

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *