Próbowałam wejść na Gerlach.. odpadłam..

Trudno mi się do tego przyznać, bo jak coś postanowię to walczę do upadłego, po kolonach. Jednak tym razem nie byłam w stanie. Wysiadłam… 😣 Próbowałam wejść na Gerlach. Byłam pewna że wejdę. Myślałam że jestem dobrze przygotowana, nawet byłam pewna że przecież kondycyjnie i zdrowotnie jestem w stanie to zrobić.

Nogi dawały radę, prawa ręka też, chociaż bolała strasznie przy wznoszeniu. Lewa też miała trudność, bo przy podciąganiu odczuwałam w tej zrobionej piersi dziwny ból w środku. Nie wytrzymałam jednak kondycyjnie. Dusiłam się, czym wyżej tym bardziej, brakowało mi oddechu. Miałam straszne zawroty głowy. Zobaczyłam też jak przy wysiłku wysiadają najsłabsze zniszczone leczeniem organy. Zaczęłam odczuwać straszny ból brzucha, bolało serce, głowa.
Nie zrobiłam nawet połowy drogi. Zajęło mi to znacznie więcej czasu niż innym. Może jeszcze parłabym dalej w górę, ale wiedzieliśmy że za chwilę załamie się pogoda. Zapowiadali burze a przy takiej wysokości było dla nas to dużym zagrożeniem.

Oni nie zdążyli się zmęczyć a ja odpadłam. W końcu musiałam powiedzieć wracamy i to było dla mnie najtrudniejsze… 😥😥 Miałam wrażenie że patrzą na mnie jak na nieudacznika. W tym momencie chciałam być już na dole i jak najszybciej w domu.

Ruszyłam w wysokie i trudne góry po ciężkim czasie w pracy, gdzie po skończonych projektach nie zdążyłam jeszcze odpocząć. Ruszyłam po kilku spacerach po łatwych szlakach w niższych górach. Liczyłam na to że treningi na nizinie wystarczą. Nie wytrzymałam też tak ostrej zmiany wysokości i ciśnienia. Ruszyłam na wysokość ponad 2600m bez aklimatyzacji (co w moim przypadku widzę że było konieczne) i po 2h snu.

Rak strasznie sponiewieram moje ciało i moją kondycje ale pomógł mi zwalczyć akrofobię. Przed chorobą bardzo bałam się chodzić po górach, bałam się stromych zboczy, wysokości. Bywałam, ale w mniejszych, na łatwych szlakach. Często miewałam sny, że spadam w przepaść, lub jedna noga stoi na skale, druga już leci w dół. Pisałam już wcześniej, że miałam taki moment gdzie już żegnałam się z tym światem. Wtedy zobaczyłam że umieranie jest nawet przyjemne, pozbywamy się wtedy bólu i już nie cierpimy. Przestałam wtedy bać się śmierci. Przestałam też wtedy mieć te dziwne sny. Pierwszy razy podjęłam się próby sprawdzenia siebie skacząc ze spadochronu. Gdy to się udało postanowiłam sprawdzić się w wyższych górach, na Rysach. Po próbie na Gerlach chyba wiem już że pozbyłam się tego całkowicie. Wisiałam na linie nie trzymając się niczego 😊 Zastanawia mnie jeszcze czy ten lęk nadal nie jest ukryty, gdyż dzień przez miałam straszne bóle brzucha a w trakcie duże zawroty głowy.

Krótki i fatalny dla mnie wyjazd ale wielka lekcja od Grzegorz Bargiel Międzynarodowy Przewodnik Wysokogórski IVBV / UIAGM i bardziej doświadczonych współtowarzyszy. Dokładnie uświadomiona czego mi brakuje.. będę walczyć.

Nie odpuszczę. Król będzie mój‼️
Wiem też, że „wszyscy są zawsze pomocni” a nie „zawsze się mnie czepiają” 😏😉
Jesteście fajni, tyle Wam powiem. Dziękuję 🤛

ptr

Sprawdź również

4 komentarze

  1. „Spróbujcie chociaż raz wyolbrzymić szczęście zamiast problemu”…i kto to pisał:) ?
    Halo, halo Aniu!!! dzień optymizmu trwa w nas optymistach cały czas
    :):):)

    „Serca nie zjadać”!!!
    Czyż nie lepiej brzmi: krótki, ale jakże uroczy wyjazd-te skały,te góry,emocji sporo…spojrzenie na Gerlach:),udało mi się wchodzić:) ….
    Bądź dumna Aniu z siebie bo potrafiłaś się wsłuchać w siebie i odkryć,że Twoje ciało mówi „nie”. Nie wszystko możemy zrobić, a tego, co zrobić możemy, nie możemy zrobić idalnie, ale to nic. Najważniejsze pokochać siebie i zaakceptować takimi jakimi jesteśmy.
    Aniu jesteś WSPANIAŁA:)- powtórzę to kolejny raz.
    Nie wolno Ci oszaleć:):):) Przecież wszystko będzie dobrze:):):) do soboty nie daleko, a w sobotę potwierdzenie, że jest ok:) Ale czy potrzebujesz tego potwierdzenia? nieeee…bo same dobre myśli są w Tobie, więc skoro świt nas obudzi muśnięciem promyków słońca, uśmiech na buźkę i niech ta piosenka będzie z Tobą:”od rana mam dobry humor, do przechodniów na ulicy śmieję sie….”
    :):):):)
    pozdrawiam cieplutko:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *