Usunęłam drugą pierś … 😊

Operacja usunięcie lewej piersi z jednoczasową rekonstrukcją, która ma gen BRCA1 i już guzy, była dla mnie nie tylko operacją onkologiczna, ale również estetyczną. Oprócz samego pozbycia się jej zależało mi też na tym, żeby wyglądała pięknie. Mamy możliwość wyboru lekarza oraz szpitala. Moim wyborem jest Chirurg Daniel Maliszewski, który już wiem, że robi zdrowe i piękne piersi.😊 Dziękuję Panie Doktorze. Teraz nie czuję guzów ani strachu, tylko wielką radość. Nie będę mieć już tam raka, chociaż mówi Pan że 5-10% zagrożenia nadal istnieje. Ale co to jest przy tym co mogło tam powstać już wkrótce. Dziękuję że zajął się Pan mną tak szybko, nie musiałam czekać miesiącami, zastanawiać się czy te guzy to już rak czy jeszcze nie. Jest Pan doskonałym specjalistą ale też wspaniałym, ciepłym człowiekiem. Cierpliwy i zawsze uśmiechnięty. Mówią mi w szpitalach, że jestem gadułą i że zadaje dużo pytań, jednak Panu to nie przeszkadzało. Cierpliwie i rzeczowo odpowiadał Pan Doktor na wszystkie. Do tego ten uśmiech, który cały czas Panu towarzyszy. Sam kontakt z Doktorem przed i po operacji, zawsze odpowiada na wiadomości, jeśli nie może rozmawiać pamięta i oddzwania. Przez całe moje leczenie miałam kilku lekarzy, jednak takiego jeszcze nie spotkałam. Małe gesty, a jednak bardzo miłe i ważne, o których zapominają często inni lekarze. Rano przyszedł Pan i przywitał się, przed samą operacją zajrzał Pan na salę, uśmiechnął się i pomachał, miałam tez zadzwonić do Pana jak będę jechać do domu i powiedzieć jak się czuje.. I ta radość jak Pan patrzy na swoje dzieło, prawdziwy artysta i pasjonat kobiecych piersi. 😊

W poniedziałek byłam w Gdańsku na kontroli. Wszystko goi się bardzo dobrze i wygląda pięknie !!! Z tej piersi zostało wycięte wszystko, guzy które były oraz cała tkanka w której mógł powstać kolejny nowotwór. W to miejsce został wstawiony implant. Sama brodawka jest jeszcze zapadnięta, ale potrzebuje czasu, żeby wrócić na swoje miejsce, gdyż została również cała wyczyszczona od środka. Ta operacja była dla mnie gorsza niż mastektomia. Bolało znacznie mocnej, czułam się też gorzej, bo dostawałam silniejsze leki.

dav

Sama operacja odbyła się w szpitalu w Kościerzynie. Do Izby Przyjęć wpadłam po godzinie 9. Tam zostałam przesłuchana i przebadana kolejno przez chirurga, anestezjologa i internistę ( ekg i ogólne badania). Troszkę to wszystko trwało i dopiero około godziny 12 byłam po wszystkim. Po pacjentów przychodzą na Izbę Przyjęć Pielęgniarki z Oddziałów. W tym szpitalu jest Oddział Chirurgii i Oddział Chirurgii Onkologicznej. Pani Pielęgniarka zabrała mnie na Oddział Chirurgii Ogólnej, po czym sprawdziła że jednak powinnam być na Onkologicznej. Zdziwiła się że taka młoda ma być na Onkologii. Myślała że mam 10 lat mniej. Od razu ją polubiłam 😊

Na Oddziale pobrano mi jeszcze krew do badań. Nie było też w tym momencie Pielęgniarki która potrafi podłączyć się przez port naczyniowy, ale uparłam się że nie chcę wenflonu, więc znalazła się odpowiednia Pani, która również przeszkoliła na moim przykładzie pozostałe. Dostałam też jakiś czopek na rozluźnienie jelit, który „zgubiłam”. 😊 Pomyślałam że przed operacją w sierpniu nic takiego nie musiałam stosować więc i tym razem pewnie bez tego będzie dobrze. Zdziwiła mnie też duża ilość całej papierologii w tym szpitalu. Na poprzedniej operacji było tego znacznie mniej.

Od razu trafiłam na salę poopracyjną na której była już Asia, którą poznałam na Izbie Przyjęć. Sala dwuosobowa, bardzo przestrzenna, czysta, ładna do tego fajna współlokatorka – idealnie.😊 Wieczorem jeszcze dostałam zastrzyk w brzuch przeciwzakrzepowy. Miałam też propozycję tabletki na sen ale nie skorzystałam. Od godziny 24 nie mogłam już nic jeść ani pić. Operowana miałam być jako ostatnia. Na mastektomii prawej tez tak miałam. Czy kolejność dobierana jest alfabetycznie ? W szkole w dzienniku też zawsze byłam na końcu.😊

Pobudka o godzinie 6. Prysznic i toaleta poranna. O godzinie 7:30 przyszedł Pan Doktor. Przywitał się i zaprosił do siebie, na „malowanie”. Porysował różnymi kolorami jak ma wyciąć, ile wyciąć. Wiedziałam ile, bo już to samo miałam wyjaśnione na wizycie tydzień wcześniej. Wróciłam do swojego łózka i zaraz zasnęłam znowu. Spałam prawie cały czas do operacji. Budził mnie jedynie telefon. W międzyczasie podłączono mi jeszcze kroplówkę nawadniającą.

Około godziny 13 przyszła Pielęgniarka z tabletką którą bardzo lubię, „głupi jaś”. 😊 Musiałam jeszcze przed tym przebrać się w takie kolorowe ubranko zawiązywane z przodu i założyć pończochy okołooperacyjne (kompresyjne, przeciwżylakowe). Wyglądałam zabawnie. 😊 Na salę musiałam wziąć jeszcze ze sobą gorset i pas pooperacyjny. Wzięłam tabletkę, popiłam łykiem wody i postanowiłam że nie zasnę! Będę tak długo przytomna jak tylko możliwe. Zostałam zabrana na operację. Trzymałam się dalej chociaż już oczy mi się zamykały. Na Sali Operacyjnej były 3 Panie, które zaczęły mnie łączyć z aparaturą. Jedna z Pań powiedziała mi że teraz dostanę tlen. Przyłożyła mi maseczkę do ust i już nie miałam siły walczyć ze snem. Zauważyłam jeszcze że Pan Doktor zajrzał do Sali, uśmiechnął się i pokiwał. 😊 Po tym odpłynęłam. Obudziłam się jak wróciłam na swoje łózko. Ubrana byłam w ten gorset z pasem, miałam podłączony dren. Oczywiście zaraz sprawdziłam czy mam nowego cycka. 😊 Pielęgniarki podłączyły mi rurkę z tlenem do nosa i cały monitoring. Dostałam jeszcze jakieś kroplówki. Była godzina 15:30. Włączyłam telefon, gdzie znowu pełno wiadomości i połączeń. Jesteście kochani. 😊 Odpisałam wtedy tylko na kilka. To co odpisałam sprawdziłam później. Wysyłałam jakieś literki i ślaczki, wstyd.😊Ale najważniejsze że wiedzieliście że jestem już po i mam się dobrze. 😊 Budziłam się co chwile i zasypiałam. Pod wieczór byłam już trochę bardziej przytomna. Odłączyli mi tlen i monitoring. Wstałam z łózka i poszłam do toalety. Byłam ciekawa czy dam radę sama. 😊 Później zaczęły się straszne mdłości, ale po chemii i wcześniejszej operacji wiem, że jest taka cudowna kroplówka która łagodzi te dolegliwości. Dostałam ją zaraz i minęło.

Noc była bardzo trudna. Budziłam się co chwile z bólu. Bolała ta pierś i cała klatka piersiowa, bolały plecy. Miałam duże trudności ze wstawaniem. Nie dość że prawą stronę mam jeszcze obolałą po radioterapii, rękę nie do końca sprawną to teraz lewa strona nie funkcjonuje. Rękami nie byłam w stanie się podnieść. Całe szczęście miałam bardzo fajne łózko, mogłam zmieniać pozycję i przez moment było lepiej. Samo wstawanie zajmowało dużo czasu. Musiałam ustawić łóżko do pozycji siedzącej i potem powoli wstawać.

szpitalDzień po operacji również był trudny. Bolało nadal strasznie, miałam jeszcze mdłości. Co chwile dostawałam silne leki przeciwbólowe, dużo spałam. Nie wszystko pamiętam też z tego dnia. Rano miałam zmianę opatrunku i mogłam zobaczyć jak wygląda mój nowy cycek. Wyglądał pięknie.😊 Kolejnego dnia było już znacznie lepiej. Ból był mniejszy. Zamiast kroplówek zaczęłam dostawać tabletki. Został mi odłączony dren, zmieniony opatrunek. Oczywiście zaraz to wykorzystałyśmy z Asią i poszłyśmy do szpitalnej kawiarni na pyszne ciasto.😊 Po godzinie 13 dostałam wypis i mogłam wracać do domu. Obawiałam się tej drogi, ponad 4 godziny w samochodzie. Nie było aż tak źle, wieczorem dojechałam do domu w całości i z nowym cyckiem.😉

Sam pobyt w szpitalu był bardzo miły. Operację miałam 300 kilometrów od domu, ale ani przez moment nie czułam się samotna. Co chwile ktoś dzwonił, pisał. Czułam Wasze wielkie wsparcie na odległość.😊 Pielęgniarki na Oddziale bardzo sympatyczne, lekarze również. Do tego współlokatorka Asia, z którą od razu się polubiłyśmy. Nie było jęków i lamentów, razem cierpiałyśmy i razem się z tego śmiałyśmy. Dopasowali nas idealnie. Dziękuję Asiu. Cieszę się że Cię poznałam. 😊

Po powrocie do domu bolało nadal, ale już znacznie mniej. Mogłam spać tylko na plecach, więc pół nocy spałam na kanapie, pół w sypialni. 😊 Gorset drażnił, pas obcierał i cisnął a musiałam mieć to na sobie cały czas. Chodziłam i spałam w tym. Strasznie bolały plecy i klatka piersiowa. Na kontroli w Gdańsku Doktor Daniel pozwolił już na stałe zdjąć pas. Został gorset i jest już znośnie. 😊 Ból już tez coraz mniejszy, lewa strona już też sprawniejsza. Minęły 2 tygodnie od operacji. Były to ciężkie i intensywne 2 tygodnie, Wymyśliłam sobie remont kuchni, Panowie byli już umówieni, ja bez sił, ale zrealizowałam i to dzięki pomocy Cioci i Madzi. Później spędziłam kolejny miły weekend w Gdańsku w towarzystwie Magdy. Same przyjemności. Dziękuję 😊

Wkrótce czeka mnie kolejna przyjemność. Operacja usunięcia jajników została przesunięta na 15 grudnia z powodu nieobecności lekarza. Pakuje się, bo jutro przed godzina 8 muszę wstawić się w szpitalu. Tym razem w Poznaniu. 😊

A na lewą pierś nie mogą się napatrzeć, jest taka fajna. Przeglądam i oglądam się co chwilę. 😊 Jestem już zapisana w kalendarzu Doktora Daniela na rekonstrukcję prawej na początek listopada. 😊

Sprawdź również

4 komentarze

  1. Witam,
    jestem w podobnej sytuacji czyli z BRCA1 po matektomii , mam pytanie odnośnie ceny za taki zabieg czyli mastektomia z rekonstrukcją. Weszłam na stronę artvein ale tak za bardzo nie widzętylko jakieś ogólne info .dziękuję za odp. i pozdrawiam

  2. Cześć, zazdroszczę Ci że jesteś już po i cieszę się razem z Tobą, że pogoniłaś gnoja, masz piękną pierś i zaczynasz żyć
    Jestem w tej samej sytuacji i w środę operuje mnie też dr Daniel , teraz prawa pierś, potem lewa, no i jajniki… Chciałam podpytać dlaczego tą ostatnią robisz w Poznaniu? Jest tam dobry lekarz od „jaj..”

    1. Napisałam maila. Jajniki już dawno usunięte u Docenta Mądrego. Polecam 🙂 Powodzenia 🙂 Będzie super 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *